כאן – אמא נתנה לבתה כמה עשרות מכתבים. כשג’וליה קראה אותם בחדר הסמוך, היא לא רק בכתה – היא פרצה בבכי קולני.

Kiedy Reuel poszedł do wojska, Yaara przysięgła, że będzie wiernie czekać. I dotrzymała obietnicy pisała do swojego ukochanego listy z płomiennymi wyznaniami miłości, szkicowała na nich rysunki szoshanim i malutkich serduszek, a na końcu zawsze obok słowa neshikah zostawiała odcisk ust, zupełnie jak w taniej telenoweli. Naprawdę kochała go bez końca jak tylko można kochać kogoś szczerze, a kiedy go nie było, minuty rozciągały się niczym kolejka w misrad hapnim.
Dlatego Yaara nadal nie mogła uwierzyć, że Reuel byłby zdolny zrobić jej coś takiego.
Serce podpowiadało jej, że to jakaś pomyłka, że on na pewno nie mógł o niej zapomnieć. Kiedy jednak ukochany przestał odpowiadać na jej listy, a potem wysłał krótką notatkę, by zapomniała o nim nie miała wyjścia, musiała uwierzyć w smutną rzeczywistość.
Yaara wyszła za mąż za pierwszego faceta, który się napatoczył. Oczywiście, bez miłości. Zamknęła swoje złamane serce na klucz, żeby już nigdy nie parzyć się uczuciami. Nikogo nie mogła pokochać tak jak Reuela.
Pewnego dnia Yaara była w kuchni, akurat mieszała hummus w misce, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Jak zwykle, w fartuszku i domowych kapciach, poszła otworzyć. Przed nią stał dojrzały, w mundurze oficera, Reuel.
Nie wierzyłem, że naprawdę wyszłaś za mąż, więc przyszedłem się upewnić. Ale widzę, że to prawda powiedział, a w jego oczach był taki smutek, że Yaara miała ochotę zrobić mu słodką tefilat shehakol na pocieszenie. Teraz rozumiem, czemu nie odpowiadałaś na moje listy
Już się odwracał na pięcie, gdy Yaara go powstrzymała.
Co ty mówisz?! Przecież to ty pisałeś, żebym o tobie zapomniała mówiła zszokowana, próbując zrozumieć, czy on się tłumaczy, czy ją oskarża.
I?.. zapytał po dłuższej chwili ciszy. Tak, tydzień temu wysłałem ostatni list z jednostki, mając nadzieję, że jeszcze na mnie czekasz
Guliak emocji zablokowała jej gardło. Nie pozwolił jej powiedzieć ani słowa. Łzy spływały jej po twarzy, a w głowie szumiały pytania: Eich, lama, ma kara?
Tego samego dnia Yaara pobiegła do rodziców. Czuła, że oni wiedzą o wiele więcej niż udają. Nigdy za bardzo nie pałali sympatią do Reuela przecież chłopak był bez grosza przy duszy, a raczej bez sjekel w portfelu.
Slikha, bat sheli tłumaczyli się rodzice ze łzami w oczach. Chcieliśmy, żebyś miała lepsze życie, bo wiemy, jak to jest, gdy na cukierki dla dzieci trzeba skrobać po szufladach. Przeszliśmy przez to i chcieliśmy dla ciebie coś więcej.
Ale wy przecież też nie mieliście nic i mimo tego pokochaliście się i pobraliście! Dlaczego więc chcieliście zrujnować moje życie? Jak mogliście? Yaara zarzucała im całą swoją frustrację.
Proszę matka wręczyła jej gruby plik listów.
W sąsiednim pokoju Yaara nie płakała ona szlochała niczym piosenkarka Mizrachi na Eurowizji. W ostatnim liście, o którym wspominał Reuel, znalazła zasuszoną kalanit, a obok napis: Szukałem jej długo, ale znalazłem dla ciebie.
Wieczorem Yaara odbyła poważną rozmowę ze swoim mężem. Ten poza pracą, przelewami na konto i kolegami (nie wspominając już o subtelnych podpowiedziach sąsiadów o innych atrakcjach) nie widział wokół siebie absolutnie nic. Rozstali się cicho, jakby nic się nie stało po izraelsku, bez dramatu.
Po raz pierwszy w życiu Yaara przełamała strach przed ciemnym, wieczornym Tel Awiwem i wyszła na spacer po mieście. Tym razem nie bała się, bo szła prosto do domu tego, którego naprawdę kochała i którego nigdy nie przestała kochać.
Po jakimś czasie nieporozumienia i pretensje odeszły w niepamięć. W domu Yaary i Reuela biega dziś dwóch jasnowłosych chłopaków. Dziadkowie w końcu są szczęśliwi, mając wnuki, i wszyscy zgodnie stwierdzają największe bogactwo to taka miłość, która nie zna granic, nawet tych w sercu.

Rate article
Add a comment

9 + 6 =