כאן – אם מסרה לבתה כתריסר מכתבים. כשג’וליה קראה אותם בחדר הסמוך, היא לא רק בכתה – היא התייפחה בקול.

Kiedy Reuel poszedł do czahalu, Yaara obiecała, że będzie na niego wiernie czekać. I rzeczywiście dotrzymała słowa pisała do swojego ukochanego listy pełne czułych wyznań, rysowała kwiatki, małe magen-Davidy i ogromne serca, a na końcu listów, tuż obok słowa neshika, zostawiała ślad szminki. Kochała go bez umiaru jak tylko można kochać kogoś na zabój. A gdy go nie było, nawet pięć minut zamieniało się w wieczność.
Dlatego Yaara do dziś nie wierzyła, że Reuel mógł tak z nią postąpić.
Jej serce podpowiadało jej, że to nie może być prawda, że on nigdy by o niej nie zapomniał. A kiedy jej ukochany przestał odpisywać na wiadomości, a potem w krótkiej notatce napisał, że powinna iść dalej ze swoim życiem nie miała wyjścia, musiała przyjąć gorzki fakt.
Yaara wyszła za pierwszego pechowego kawalera. Oczywiście, bez krzty miłości. Zatrzasnęła swoje nadwątlone serce na siedem spustów nie zamierzała już nigdy się sparzyć. Nikogo nie mogła pokochać tak jak Reuela.
Yaara właśnie smażyła szakszukę w kuchni, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. W fartuszku z napisem Sababa i kapciach z wielbłądami poturlała się otworzyć. Przed nią stał dojrzały, w uniformie oficera czahalu Reuel.
Nie wierzyłem, że naprawdę wyszłaś za mąż, więc musiałem to sprawdzić na własne oczy powiedział z bólem w głosie. Teraz rozumiem, czemu nie odpisywałaś na moje listy
Zaczął się cofać, ale Yaara złapała go za rękę.
Masz tupet! To ty napisałeś, bym o tobie zapomniała! nie wiedziała, czy próbował się wymigać, czy całą winę zrzucić na nią.
Nu, i? rzucił po chwili ciszy. Tydzień temu wysłałem ostatni list z jednostki, z nadzieją, że wciąż na mnie czekasz
Głos jej ugrzązł w gardle. Reuel nie pozwolił jej powiedzieć ani słowa. Łzy rozmazywały jej tusz do rzęs, a w głowie krążyły pytania: Ale jak? Dlaczego?
Jeszcze tego samego popołudnia Yaara wyskoczyła do rodziców wiedzieli przecież zawsze więcej niż Info Channel 12. Nigdy nie przepadali za Reuelem. Bo przecież z takiej biedniejszej rodziny, i jeszcze w czahalu będą mu płacić grosze.
Wybacz nam, bat-sheli powiedzieli, nie hamując płaczu Chcieliśmy dla ciebie lepiej. Wiesz, jak to jest liczyć szekle, żeby kupić dzieciom rugelach. Sami przez to przeszliśmy. Chcieliśmy ci oszczędzić takiego życia.
Ale przecież wy też nie byliście majętni, a jakoś się pokochaliście i wzięliście ślub czemu więc połamaliście mi życie? Jak mogliście?
Proszę mama podała jej pokaźną paczkę listów.
Czytając w pokoju obok, Yaara nie płakała wyła, szlochała. W ostatnim liście, o którym wspominał Reuel, znalazła zasuszony kwiat rimonu; obok była notatka: Szukam go dla ciebie od tygodnia. Znalazłem!
Wieczorem Yaara urządziła mężowi rozmowę rodem z Beytenu Baemtsa. Poza pieniędzmi, sporą pensją i swoimi znajomymi (oraz podobno nawet koleżankami jak utrzymywali życzliwi sąsiedzi), nie widział za bardzo żony. Cicho rozstali się, bez fajerwerków.
Po raz pierwszy w życiu, nie bojąc się ciemności (oraz kotów szwendających się po ulicach Petach Tikwy), Yaara wybrała się na spacer nocą. Tym razem nie bała się, bo szła wreszcie do kogoś, kto kochał ją naprawdę. I kogo ona kochała zawsze.
Po jakimś czasie wszystkie urazy poszły w niepamięć. Dziś w mieszkaniu Yaary i Reuela dorasta dwóch jasnowłosych chłopców. Dziadkowie są w siódmym niebie, oglądając zdjęcia wnuczków na WhatsAppie. Wszyscy wiedzą: najważniejsze bogactwo to miłość bez kalkulacji, taka prawdziwa i nieskomplikowana jak podwójna porcja humusu w sobotę.

Rate article
Add a comment

1 + sixteen =