Dawno temu, w cichym zakątku Tel Awiwu, Chagit przeszła przez trudny poród, po którym lekarze oznajmili jej, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Gdy jej mąż, Ronen, się o tym dowiedział, stał się wobec niej chłodny i odległy. Tak minęło pół roku. Ronen nie tylko miał już inną kobietę, ale ta spodziewała się bliźniąt. Ronen bez wahania odszedł od Chagit, zostawiając ją z ich małą córeczką, Edoarą. Od tej pory Chagit samotnie wychowywała córkę.
Gdy Edoara była dzieckiem, Chagit zapisywała ją na różne zajęcia od tańca izraelskiego po warsztaty sztuki szklanej. Edoara dorastała jako dziewczynka pełna ciekawości wobec świata. Od najmłodszych lat uwielbiała bawić się porcelanowymi figurkami ustawiać je w kręgu i udawać, że przekazuje im wiedzę. Chagit nie mogła nacieszyć się obecnością swojej jedynej córki.
Edoara łatwo nawiązywała kontakty z rówieśnikami i szybko została duszą towarzystwa w klasie. Z czasem zaczęła spotykać się z chłopakiem, Nadavem. Chociaż był trochę osobliwy, spędzali razem czas na festiwalach muzyki mizrachi i spotkaniach młodzieży. Edoara grała na darbuka, Nadav na gitarze. Ich mały zespół zaczął nawet koncertować po Jaffie i okolicach, zdobywając uznanie. Żyli beztrosko i czerpali radość z życia, lecz z każdym kolejnym rokiem samotność Chagit uwierała coraz bardziej. Marzyła, by doczekać się wnuków od Edoary. Gdy córka skończyła już 29 lat, Chagit nie wytrzymała:
Bat sheli, może już czas, byś pomyślała o dziecku powiedziała pewnego popołudnia nad herbatą z nana.
Ima, chcesz, żebym była jak ciocia Naava? Urodziła czwórkę dzieci i wszystko inne przestało istnieć. To jest życie? Siedzi w domu, gotuje, sprząta i cały dzień zajmuje się dziećmi.
Ale kto powiedział, że musisz być jak Naava? Wystarczy jedno dziecko, i tyle.
Ima, musisz to przyjąć do wiadomości nie chcemy mieć dzieci. A nawet jeśli zmienimy zdanie, przyjmiemy dziecko z domu dziecka.
Ale własne dziecko to coś innego. Zastanów się nad tym.
Nie chcę wracać do tego tematu, ima.
Przyszła w końcu chwila, gdy Edoara postanowiła wyznać mamie całą prawdę. Może z czasem coś się jeszcze odmieni Ima powiedziała cicho, patrząc przez okno na rozbłyskujące światła miasta. Ja i Nadav kochamy się, naprawdę. Ale nie chodzi tylko o dzieci. Chodzi o wolność. O to, żeby żyć tak, jak czujemy, że powinniśmy. Ja chcę zostawić coś po sobie, ale w inny sposób, niż myślałaś.
Chagit zmrużyła oczy. W jaki?
Edoara sięgnęła do torby i wyjęła oprawioną mozaikę. Były na niej kolorowe fragmenty szkła i porcelany dwa tańczące cienie pod rozgwieżdżonym niebem.
To moje dzieci, ima. Każda mozaika, każda melodia. Uczę młodsze dzieci tworzyć, malować, śpiewać. Widzisz? Każde z nich niesie cień naszego domu, naszej historii. Jeśli za kilka lat któreś z nich ci podziękuje, powie: To Edoara mnie nauczyła, wtedy też będziesz miała wnuki. Trochę inne, ale jednak.
Milczały chwilę, słuchając odgłosu oddalających się samochodów. Wtedy Chagit niespodziewanie objęła córkę. Ustało w niej to napięcie, którego nie mogła pozbyć się przez lata.
Wiesz, bat sheli Myślę, że chyba trochę się bałam, że zostanę sama szepnęła. Ale masz rację. Jesteś moją dumą, moim światłem.
Edoara uśmiechnęła się szeroko, mocno ściskając dłoń matki. Kiedy tego wieczoru wracała przez cichą Jaffę, miała wrażenie, że uliczki tętnią od nowa tak, jakby miasto oferowało im wszystkim kolejną szansę na szczęście. I w tych kolorowych mozaikach, dźwiękach darbuki i śmiechu dzieci pulsowało życie, którego nie dałoby się zamknąć w żadnej formie poza tym, które obie wybrały dla siebie, na przekór dawnym smutkom.





