Byliśmy z mężem zupełnie zaskoczeni, kiedy nasza córka Yaara oświadczyła, że wychodzi za mąż. Miała przecież dopiero osiemnaście lat! Oczywiście próbowaliśmy przekonać ją, żeby przemyślała sprawę, ale Yaara była twardsza niż fala upałów w sierpniu nad Morzem Martwym nic do niej nie docierało.
Oczywiście, teściowa natychmiast włączyła tryb przesłuchiwania:
Słonko, jesteś w ciąży?
Nie, babciu, nie jestem odpowiedziała cierpliwie Yaara.
Narzeczony Yaary był tylko dwa lata starszy. Przegadaliśmy sprawę ze świeżo upieczonymi przyszłymi teściami i padło na to, że zrobimy wesele u nas w domu na przedmieściach Tel Awiwu. Yaara patrzyła na nas jakbyśmy zaproponowali nocleg na pustyni Negew w listopadzie.
To przecież jakaś wiocha! Zróbmy coś nowoczesnego, mamo, tatusiu!
Kłóciliśmy się do bólu, ja już miałam w głowie dym, a mąż sapił jak lokomotywa. W końcu postanowiliśmy zrobić wesele w restauracji nad morzem. Yaara oczywiście znalazła najdroższą opcję w Herzlii. My i nowi teściowie krzywiliśmy się bardziej niż po pierwszym łyku araku.
Yaara rozpłakała się:
Żenimy się tylko raz w życiu!
Wzięliśmy kredyt w banku i świeżo upieczeni teściowie poszli naszym śladem. Kupiliśmy jej pierścionek z brylantem, bo o niczym innym nie chciała słyszeć. Suknię wybrałyśmy takie, że nawet aktorki na gali Ophira nie powstydziłyby się czegoś takiego.
Chcieliśmy jechać do urzędu stanu cywilnego naszym poczciwym starym mazda trójką, ale Yaara sapała:
Wynajmijcie SUVa!
Ojciec próbował tłumaczyć, że to kosztuje więcej niż zakupy na Szuku w piątkowe popołudnie!
Ale ja chcę, bardzo!
No to wzięliśmy SUV-a za więcej szekli niż zdrowy rozsądek przewiduje. Kiedy nadszedł ten dzień, byliśmy z mężem wykończeni psychicznie i fizycznie. Wesele kosztowało nas tyle, co dwie wycieczki do Ejlatu.
Yaara i jej mąż rozstali się po pół roku Okazało się, że Yaara nie bardzo lubi życie żony. Za dużo miała uwag do swojego małżonka, a on tylko robił miny jakby jadł zimną shakshukę.
Przypomniałam sobie własny ślub. Miałam ładną bluzkę, spódnicę i narzeczonego czekającego w urzędzie z bukietem z Ramat Gan. Jesteśmy razem już 20 lat, mamy dziecko i życie bez wesel na sto osób i długów na lata.
Nie jestem przeciwniczką ślubów. Po prostu wszystko z umiarem! Mam nadzieję, że kolejnym razem Yaara podejdzie do tego z większą głową i mniejszą kartą kredytową.





